Zainspiruj się – jesienny ślub Małgosi i Mateusza

To było jedno z moich najważniejszych zleceń i najtrudniejszych wyzwań w życiu. Był to mój wymarzony ślub, mimo mżawki, która towarzyszyła nam przez cały dzień, mimo chłodnego, jesiennego wieczora, atmosfera była naprawdę gorąca.

Data

Gdybym powiedziała, że nie była przypadkowa – skłamałabym, tak w połowie 🙂 Moim warunkiem od zawsze był ślub poza sezonem, z racji wielu czynników, które były ważniejsze niż pogoda (między innymi dostępność podwykonawców na których czeka się długo.) Rozpoczynając organizację ślubu w marcu chciałam mieć na to mniej więcej pół roku – tak sobie założyłam, więc wybrałam wrzesień. 26 września – to akurat była jedyna dostępna data w moim wymarzonym miejscu na wesele. Koniec września, jesień i środek tygodnia (był to czwartek) – wychodząc z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych, zgodziłam się na ten termin. Więc mogę śmiało powiedzieć, że datę wybrał dla mnie Młyn nad Starą Ręgą w Tarnowie 🙂

Miejsce

Młyn nad Starą Regą w Tarnowie, o nim pisałam juz tutaj. Cudowne miejsce położone z dala od miejskiego zgiełku, otoczone zielenią. Piękna drewniana architektura umożliwia nam stworzenie wymarzonego ślubu w sielskim klimacie. To miejsce ma serce, widać to w każdym detalu. Gdy pierwszy raz je odwiedziłam wiedziałam, że to jest to. Gdy spróbowałam jedzenia, zobaczyłam jak żwawo pracują tam kelnerzy i jak czyste są tam stoły przez cały czas trwania imprezy – nie miałam wątpliwości. I choć poznałam przez ten czas wiele miejsc, wiele z nich sprawdziłam osobiście. Uważam że na naszej zachodniopomorskiej mapie jest bardzo niewiele tak malowniczych miejsc, z idealną architekturą, cudowną obsługą i przesmacznym jedzeniem. Młyn wygląda pięknie o każdej porze roku, nawet jesienią jest tam niezwykle ładnie.

Suknia ślubna

Poszłam dosłownie do dwóch salonów sukien ślubnych i już wiedziałam, że nie ma tam nic dla mnie. Z racji rozmiaru mojego biustu, wiedziałam, że w salonie nie znajdę wymarzonej sukni, postanowiłam więc taka suknię sobie stworzyć. Poznałam wtedy Julię z Koronkowe Suknie. Przyszłam do niej ze swoją koncepcją i inspiracjami, powiedziałam czego potrzebuję. Ona obszernie wyjaśniła mi jak będzie przebiegać nasza współpraca, wspólnie stworzyłyśmy projekt mojej wymarzonej sukni. Koronkowej, bez gorsetu i tiulu. I tak w ciągu TYGODNIA taka suknia powstała 🙂 Jeżeli szukacie nietuzinkowych sukni, z motywem kwiatów, frędzli, luźnych i zwiewnych – innych niż wszystkie, albo macie swój własny projekt – polecam wam Julię z czystego serca, współpracuję z nią do dziś. Wiele moich klientek decyduje się na szycie sukni własnie u Julii.

Ceremonia

Odbyła się na zewnątrz. To był mój priorytet, innej możliwości nie brałam pod uwagę. Miał być cywilny w plenerze i koniec. Wybrałam do tego piękną bramę welurowo – koronkową od Miłosnej Bezy, która stała i czekała właśnie na nas. W trakcie przygotowań zaczęło mżyć i każdy stracił nadzieję. Ja jednak uparcie twierdziłam, że to się uda i koniec! Ostatecznie, przed samą ceremonią przestało padać, było całkiem przyjemnie i wszystko się udało! 🙂 Więc czasami warto jest wierzyć do samego końca – w wielu kwestiach.
O oprawę muzyczną zadbały dziewczyny z Line Of Violins, które wbrew pozorom grały muzykę rozrywkową. Do ołtarza poszłam w „rytmie” piosenki z Pięknej i Bestii 🙂

Własna przysięga

Po wielu prośbach, nasza Pani Urzędnik Stanu Cywilnego zgodziła się na wplecenie w ceremonię kilka naszych słów, takich prosto z serca. Dzięki własnej przysiędze forma urzędnicza ceremonii przerodziła się w piękne, wzruszające zaślubiny. Te słowa były dla nas niezwykle ważne, a w oczach naszych gości (i nie tylko) pojawiły się łzy 🙂 Przemyślcie takie wyjście również na swoim ślubie. O tym jak taką przysięgę napisać, pisałam tutaj.

Dekoracje, styl.

Jak pisałam, Młyn idealnie nadaje się na wesele w sielskim klimacie, jednak ja postanowiłam zrobić to po swojemu. Wybrałam styl boho z motywem przewodnim koloru boro i złota oraz kwiatów. Styl boho może być mieszany na wszystkie sposoby. Makrama i ilość różnorodnych kwiatów była cechą charakterystyczną tego stylu, romantyczności dodało ciepłe światło w postaci lampek i oświetlenia od DJa, natomiast bordo i brudne złoto dodało stylowi elegancji. Dopełnieniem było drewniane otoczenie sali. Wszystko zgrało się idealnie. Nadaliśmy jesieni nowych, mocnych i ciepłych barw.
Z projektem obszernie podzieliłam się z Ulą z Miłosnej Bezy, która doskonale wyczuła mój klimat i stworzyła dekoracje, które były idealne! Jest to bardzo otwarta osoba, od razu znalazłyśmy wspólny język, słuchając moich potrzeb zaproponowała kilka korzystnych zmian i tak powstało to co dziś widzicie 🙂

Podziękowania dla gości

Długo myśleliśmy nad tym co dać naszym gościom. Wiele razy widziałam na stołach podziękowania w równej formie, których goście nie zabierali ze sobą. Chcieliśmy, żeby to się nie zmarnowało i nawet jeśli zostanie nam tego mnóstwo, to jakoś to wykorzystamy. Aż wreszcie znaleźliśmy sukulenty od Nasze Własne. To był strzał w dziesiątkę! Stwierdziliśmy, że nawet jeśli coś zostanie, to zrobimy sobie z tego coś pożytecznego. I wiecie co? Nie zostało nic! 😀 Nie mamy ani jednego sukulenta z naszego wesela 🙂

Pierwszy taniec

Długo szukaliśmy szkoły tańca, która spełni nasze oczekiwania. Zależało nam na naturalnym, ale spójnym układzie dostosowanych do naszej ukochanej piosenki „Nie obiecuj nic” z musicalu Piloci. Chcieliśmy obejść się bez tańca klasycznego, w zamian za to przedstawić pewną historię. Wtedy trafiliśmy na Anię Bałdygę i Pierwszy taniec Szczecin. Ania idealnie wyczuła Nasze potrzeby, dzięki temu nauka tańca to była czysta przyjemność, a układ był w stu procentach dostosowany do naszego uosobienia i temperamentu (a oboje jesteśmy naprawdę różni). Efekt końcowy był naprawdę zadowalający 🙂

Usługodawcy

Z racji mojego doświadczenia w branży ślubnej, miałam swoich faworytów już dłuższy czas. Z terminem również nie było problemu (ponieważ był to czwartek, po sezonie).

Fotografia

Łukasz Popielarz Fotografia – z Łukaszem znamy się już kupę czasu, ale jeśli wy go nie znacie – koniecznie sprawdźcie jego zdjęcia. Cieszę się, że udało nam się razem współpracować, ponieważ nasze zdjęcia są naprawdę cudowne, każde jest inne i idealnie odzwierciedla nasze emocje. Opowiada historię naszego dnia. W dodatku ciepła barwa zdjęć pokazuje, że nawet z dżdżystego i pochmurnego dnia można wyczarować piękne fotografie. Łukasz to profesjonalista w każdym calu. Ma oko. Wie co będzie wyglądać dobrze, a co niekoniecznie i potrafi o tym powiedzieć. Jest stanowczy i znakomicie wykonuje swoją pracę. A każda jego fotografia jest niepowtarzalna.

Film

Flostudio – Zanim zdecydowałam się na współpracę z Chrystianem i Dawidem, przejrzałam ich wszystkie prace które były udostępnione w mediach społecznościowych. Gdy pisałam do nich z prośbą o ofertę znałam styl ich pracy, oraz to że robią filmy ślubne dynamiczne i maksymalnie do godziny. Było to dla mnie idealnie wyjście. Znaliśmy się wirtualnie, a na żywo poznaliśmy się dopiero w dniu ślubu – nie pozwoliłabym sobie na to, gdyby nie dziesiątki wymienionych wiadomości i zapoznanie się z pracą chłopaków. Okazało się, że to strzał w 10! Załoga Flo jest niesamowicie otwarta i od samego początku współpraca przebiegała tak jak to powinno wyglądać.

Łukasz jak i chłopaki z Flo wprowadzili niesamowity luz w trakcie przygotowań. Mój mąż i ja czuliśmy się przy nich bardzo swobodnie i nie krępował nas obiektyw. To bardzo ważne.

Muzyka

Dj Kapi – Kolejna osoba którą znam bardzo długo. W tym przypadku nie miałam żadnych wątpliwości. Od zawsze wiedziałam, że na moim weselu będzie DJ i że będzie to nikt inny tylko Kacper. Również bardzo dobrze znałam styl pracy Kacpra i to, że gdy gra – zawsze jest pełen parkiet. On sam bardzo angażuje się w pracę jaką wykonuje, bawi się razem z gośćmi. Imponuje mi również to, że uważnie słucha swojego klienta i próbuje wczuć się w jego klimat. Mam dość wysublimowany gust muzyczny i miałam duże oczekiwania względem rodzaju muzyki. Kacper sprostał temu w 100%! 🙂

Atrakcje

Foto przyczepobudka – Czyli alternatywa fotobudek, które w tym monecie są standardem. Wystarczy mieć trochę miejsca przy sali. Sama przyczepa to super atrakcja, ale – co dla mnie było niezwykle ważne – OBSŁUGA! Tomka poznałam dwa lata wcześniej na szczecińskich ślubnych targach alternatywnych. Zobaczyłam wtedy, że jest to człowiek z wielką pasją i to właśnie ON jest tutaj równie ważny jak atrakcja w postaci przyczepobudki. Tomasz jest wspaniałym animatorem, osobą niezwykle charyzmatyczną i zaangażowaną, której bardzo zależy na dobrej relacji z każdym gościem. Zachęca do pozowania, wymieniania gadżetów, oraz do tego aby każdy z gości wkleił zdjęcie w pamiątkowej księdze. Frekwencja wyniosła 100% – nawet nasi dziadkowie skusili się na takie zdjęcia 🙂

Wesele

Nasze wesele było dość kameralne. Swoją obecnością w najważniejszym dniu naszego życia zaszczyciło nas około 60 osób.
Było też dość specyficzne, pod względem atrakcji, rodzaju muzyki, miejsca i klimatu. Mimo wszystko od wielu osób usłyszeliśmy, że na takiej ceremonii i weselu jeszcze nie byli i w życiu nie pomyśleliby, że można wyprawić tak klimatyczne wesele, gdy jesień depcze nam po piętach.
Może czasem warto pomyśleć więc nad weselem poza sezonem, nawet w środku tygodnia? Osobiście wychodzę z założenia, że najważniejsze jest to w jaki sposób to zorganizujemy i że będą przy nas najbliższe osoby. Reszta jak pogoda, pora roku, dzień jest drugorzędnym tematem.

A jak będzie wyglądał Wasz dzień? Może również zdecydowaliście się na wesele poza sezonem? Pochwalcie się w komentarzu! Z chęcią przeczytam wasze historie! 🙂

Potrzebujecie inspiracji na alternatywne terminy? Napiszcie do mnie! Pomysłu posiadam bardzo wiele, z chęcią się z nimi podzielę.

biuro@pastelowyslub.pl


Zajrzyjcie również na Facebooka, lub Instagrama – tam również znajdziecie wiele inspiracji na ten właśnie dzień.


Zapisz się na
darmowy webinar dla par

„Ślub a stan epidemii w Polsce”

Czytelnicy czytają również

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *